Autor

Monika Perendyk

Trener, wykładowca, praktyk

Tworzenie produktów bez udziału interesariuszy- historia WoobyKids

4 stycznia 2019 • 25 minut

Tworzenie produktów bez udziału interesariuszy to wyzwanie dla wielu firm. Jak wygląda proces identyfikacji wymagań, kto tak naprawdę odbiera taki produkt? Czy produkt to tylko działające oprogramowanie czy też coś więcej? O tym rozmawiam z Szymonem Węsierskim autorem wyjątkowego produktu na polskim rynku: „WoobyKids”.

1. Czym jest WoobyKids?

WoobyKids to edukacyjne kolorowanki wykorzystujące rozszerzoną rzeczywistość. Można zamówić oprawioną książeczkę z naklejkami, ciekawostkami o zwierzątkach lub też wydrukować kolorowankę samemu z pliku PDF. Potrzebna jest również aplikacja mobilna, która jest darmowa na platformach iOS oraz Android. Kierując kamerą na kolorowankę widzimy zwierzaka w 3D, który się rusza i wydaje dźwięki oraz jest w identycznych kolorach jakich dziecko użyło na kartce.

Jeśli chcesz zobaczyć na czym dokładnie to polega zajrzyj:

2. Skąd pewność, że produkt będzie cieszył się powodzeniem?

Według mnie nigdy nie ma takiej pewności. Budowanie produktów polega na ciągłym pozyskiwaniu feedbacku od użytkowników i wdrażanie kolejnych iteracji w produkcie. Połączyliśmy coś klasycznego, czyli kolorowanki z nowoczesną technologią rozszerzonej rzeczywistości, która coraz częściej znajduje zastosowanie w różnych branżach. Już teraz widzimy możliwość rozbudowania produktu. Jednak gdybyśmy nie uruchomili produktu w jak najprostszej formie, nie nauczylibyśmy się wielu cennych lekcji. To doświadczenie, które zostaje na całe życie i można wykorzystywać je w kolejnych projektach.

3. Jak tworzy się produkt dla tak wymagającej grupy jaką są dzieci? Korzystaliście z person? Jak to wyglądało?

Na bardzo początkowym etapie nawiązaliśmy współpracę z jednym z Gdańskich przedszkoli, gdzie mogliśmy zrobić swoje beta testy 🙂 Rozmawialiśmy z rodzicami i pytaliśmy, co ich dzieci najchętniej kolorują i ile przeciętnie wydają miesięcznie na kolorowanki, edukacyjne książeczki. Dodatkowo zauważyliśmy, że coraz więcej dzieci spędza czas oglądając bajki na Youtube lub grając w gry, które nie rozwijają ich umiejętności.  Naszą misją była alternatywna forma użycia urządzenia mobilnego, które miało być przeniesieniem klasycznych kolorowanek na inny poziom. Absolutnie nie zamierzaliśmy rezygnować z rozwijania małej motoryki u dzieci, którą doskonale rozwija kolorowanie. Podczas rozmów z rodzicami dowiedzieliśmy się też, że często dzieci niechętnie kolorują lub po prostu rysunki są niestaranne. Jak potem się okazało, nie wiedzieliśmy, że tutaj tak bardzo rozszerzona rzeczywistość może pomóc!

woobykids_1

4. Jak wyglądało budowanie zespołu- kto był odpowiedzialny za analizę?

Przede wszystkim należy wspomnieć, że Wooby to wewnętrzny produkt naszej Agencji UX/UI EFEKT Agency na co dzień zajmujemy się budowaniem produktów dla naszych klientów. Dzięki temu na pewno łatwiej było nam zrealizować swój projekt. W produkt był zaangażowany cały zespół. Zmotywowało to nas wszystkich do pracy nad „czymś swoim”. Zdecydowanie pozytywnie to wpłynęło na całą naszą Agencję 🙂

5. Jak wyglądała faza identyfikacji wymagań, a później ich analizowania?

W myśl stwierdzeniu „better run than perfect”, chcieliśmy jak najszybciej wypuścić do testów produkt w jak najprostszej formie Zrobiliśmy priorytetyzację wymagań. Wiedzieliśmy, że nie chcemy zaimplementować wszystkiego ponieważ start produktu odwlekałby się w czasie. Zależało nam na jak najszybszym wejściu w rynek, aby zebrać feedback użytkowników. Stworzyliśmy wymagania, następnie wireframe (wstępny szkic) aplikacji mobilnej. Klikalny prototyp (używając Invision) bez użycia linijki kodu był zdecydowanie pomocny w wyłapaniu wszelkich martwych punktów albo nieścisłości pod względem UX. Niektóre funkcjonalności, które sugerowały dzieci lub osoby pracujące w przedszkolu wciąż są w backlogu 😊

6. Czy podczas pracy nad projektem było coś co stwarzało dla Was największą trudność?

Na pewno odkrywanie technologii rozszerzonej rzeczywistości. Musieliśmy wielu rzeczy uczyć się metodą prób i błędów. Jednym z przykładów było skanowanie markerów ( czyli kartek, które wyzwalają model 3D). Musieliśmy zadbać, o poprawne zczytywania pomimo zakreślonych, zamazanych konturów kolorowanek. Kolejną rzecz, którą pamiętam było poprawne teksturowanie modeli 3D, ponieważ kolor z kartki, jest przekładamy na model 3D. Zwierzak jest kolorowany na kartce w 2D, dlatego należało odpowiednio zaprogramować kwestię przełożenia tego na 3D.

7. Czego nauczyliście się podczas projektu? Czy stosujecie jakieś techniki, które ułatwiają Wam pracę przy obecnych projektach, których nauczyliście się przy Wooby?

Zdecydowanie Wooby pozytywnie wpłynął na wizerunek naszej Agencji. Pokazujemy klientom, że sami potrafimy zbudować działający produkt. Nasza wiarygodność jest zdecydowanie wyższa i traktujemy Wooby jako success story. Klienci też są zaciekawieni naszym rozwiązaniem i najlepszym prezentem jakim możemy im przekazać to kolorowanki dla ich dzieci 🙂 Nauczyliśmy się również tego, aby nie bać się ukazywaniu produktu, który może mieć pewne braki. Nasi pierwsi klienci pomogli nam w budowaniu contentu oraz świadomości Wooby wśród innych rodziców.

8. Jak wyglądało wprowadzenie produktu na rynek od strony marketingowej?

Jest to obszerny temat. Stworzyliśmy prosty landing page, tłumaczący idee oraz formularz zapisu z zaproszeniem do beta testów (w momencie dodania aplikacji na AppStore oraz GooglePlay, osoby te dostały od razu dostęp do aplikacji wraz z darmową kolorowanką w formie PDF). Pozwoliło nam to na zebranie feedbacku od tzw. „early adopters”, osób, które były w stanie zrozumieć ewentualne niedociągnięcia. Jednym z większych niewiadomych było, jak zachowa się aplikacja na przeróżnych modelach telefonów, nawet tych 4-5 letnich.

Stworzyliśmy notkę prasową, którą przesłaliśmy do przeróżnych portali, co zaowocowało w kilka wzmianek, wywiadów. Nawiązaliśmy współpracę z “Wielką Fabryką Elfów”, cyklicznym eventem organizowanym w okresie świątecznym w 3 miastach w Polsce. Wykorzystaliśmy technologię rozszerzonej rzeczywistości do “ożywienia” ich kolorowanek. Dzięki czemu, ponad 30 0000 odwiedzających to wydarzenie, mogło zapoznać się z aplikacją Wooby.

Kolejnym krokiem było wprowadzenie Wooby do sieci księgarni „Bookszpan”, jednak sprzedaż kanałem offline okazała się poniżej naszych oczekiwań. Klienci bez dodatkowych informacji, jak to działa, nie byli w stanie odróżnić naszej kolorowanki od zwykłej. Zdecydowanie kanał online jest dla nas lepszy, gdyż możemy pokazać video.

9. Jak obecnie wygląda praca nad tym produktem? Czy planujecie jego rozwój?

Pracujemy obecnie nad kolejną serią kolorowanek. Poprawiliśmy znacząco jakość modeli 3D. Postacie również będą opowiadały ciekawostki, zamiast tylko wydawać dźwięki. Kolorowanka będzie bardziej książeczką do kolorowania ubraną w historię. Zdecydowanie też powiększymy ilość stron. Zatrudniliśmy jedną osobę od marketingu, która dba o social media oraz kontakt z naszymi klientami oraz innymi instytucjami. Również realizujemy projekt ściśle B2B, gdzie wykorzystujemy nasz know-how tworząc kolorowanki dla jednego z wydawnictw.

10. Według raportu: “Polskie startup” głównym modelem finansowania jest bootstrapping, czyli własne oszczędności oraz reinwestowanie przychodów. Jak wyglądało to w przypadku Wooby? Skąd pozyskiwaliście pieniądze na realizację prac?

Dokładnie tak jak mówisz. Były to nasze własne środki poprzez zysk wygenerowany przez naszą Agencję.

11. Coraz częściej czytamy, że średni czas życia startup to 2-3 lata. Wasza aplikacja Wooby została wydana w 2017 roku, nie obawiacie się, że boom minie?

O takiej statystyce nie słyszałem 🙂 Wiem, że średnio 90 % firm upada po 2-3 latach. Wg mnie właśnie potencjał rozszerzonej rzeczywistości będzie coraz szerzej wykorzystywany w codziennych produktach Performance telefonów również stale się polepsza. Dzięki temu coraz większy procent użytkowników, może w pełni skorzystać z tej technologii. Jest dosyć popularne określenie, że „ Budowanie firmy to maraton, a nie sprint.” Podpisuje się pod tymi obiema rękami.

Udostępnij